HOME > Newsy > Toruńskie bezdroża są najpiękniejsze

Toruńskie bezdroża są najpiękniejsze

Polana Katarzynka, wydmy na Podgórzu czy Fosa Zamkowa - mamy tu piękne krajobrazy.

Data publikacji: 2018-03-20

Do pierwszego zakrętu masz kilkadziesiąt metrów. Nawrót za pachołkiem i w tumanach kurzu wpadasz pełnym bokiem na szutrową alejkę. Szybkie dohamowanie, lewy zakręt między konarami i wypuszczasz rajdówkę na prawdziwe wydmy. W Toruniu, choć w małej skali, krajobrazy są jak na Dakarze.

Terenowe modele RC to najbardziej wyrafinowana technika i potężna moc skryta pod karoseriami Monster Trucków i klasycznych pickupów. Ogromne koła, napędy z możliwością blokady poszczególnych dyferencjałów, a na koniec elektryczne silniki pozwalające te potwory rozpędzić do prędkości nierzadko przekraczającej 100km/h. Dla nich jazda po kostce to jak start Fiestą WRC w przydomowym KJS-ie. Właściciele takich maszyn szukają więc terenów z dala od utwardzonych parkingów i wygładzonych jak krem na torcie osiedlowych placów. Dla nich liczy się piasek, błoto, niezdobyte pagórki i doły. Im dłuższa szutrowa alejka, tym większy uśmiech na twarzy. Im większe nierówności, a pod kołami piasek z nadmorskich wydm, tym większa radość z pokonania przyrody przez technikę. Dla takich ludzi, odpornych na pot, słońce i kurz, którzy historię Rajdu Dakar mają w małym palcu, powstały w Toruniu rajdy terenowe w małej skali. Bo w piernikowym grodzie krajobrazy są najpiękniejsze.

Polana "Katarzynka" - tu zaczyna się historia

To tutaj wszystko się zaczęło, a dokładnie 22 maja 2016 roku. Wtedy jeszcze nikt nie znał drogi, jak do "Katarzynki" dojechać. Przeszukiwania największej światowej encyklopedii odkryło, że tuż za Cmentarzem Komunalnym, jadąc drogą nr 91 w kierunku Łysomic znajduje się polana o powierzchni blisko 160.000m2. Miejsce spotkań modelarzy lotniczych, rodzinnych wypadów z czworonogiem czy nauki jazdy pierwszym samochodem. Malownicze alejki i różnorodność terenu pozwoliły organizować pierwsze rajdy terenowe o różnym stopniu trudności i wciąż unikatowych trasach. Sumaryczna długość odcinków specjalnych nierzadko wynosi blisko 5 kilometrów, a wszystkie próby sportowe pochłaniają ok. 10.000 m2 polany. Prawdziwy raj dla ludzi lubiących aktywnie spędzać wolny czas. 

"Katarzynka" czaruje ciszą i spokojem, rzadko przerywaną krążącym na trasie Toruń-Chełmża niewielkim pociągiem osobowym. Gdy z góry pada afrykańskie słońce, możemy poczuć się jak na Dakarze. Rozgrzany piasek wzbija się w powietrze tworząc niesamowitą ścianę podążającą za rozpędzoną rajdówką. Odcinki specjalne biegną też po twardszych nawierzchniach szutrowych, włączając się miejscami w zielone partie polany, przełamane wystającymi konarami drzew. Mimo pozornie łatwej i czytelnej trasy, na "Katarzynce" zawodnik wciąż musi mieć się na baczności. Mocno pofałdowane twarde podłoże potrafi skutecznie przewrócić terenówkę na dach. Trafić można też na przykryte lekką warstwą piasku korzenie, wcześniej przez kierowcę niezauważone. Niebezpieczeństwo kryje się dodatkowo w partiach grząskich, rozkopanych przez lokalnych miłośników jazdy na ręcznym. W upalne dni ten teren staje się "małą pustynią", a hamowanie może zakończyć się zakopaniem modelu po górne mocowania amortyzatorów.

Toruńska polana to także kilometry trasy, nawiniętych na koła modeli i buty ich kierowców. Wspomniane alejki nie są zbyt szerokie, by umożliwić budowę tras kompaktowych i łatwych do nawigowania. Często więc modele pokonują dziesiątki metrów na maksymalnych obrotach, by po nawrocie za pachołkiem przemierzyć kolejne metry w drodze do kierowcy. Ten musi być już gotowy do przebiegnięcia trasy w kierunku kolejnych bramek, często skrytych za "zboczem" alejki. Niemniej, nie bacząc na trudności terenu, polana "Katarzynka" oferuje maksimum emocji i dobrej zabawy. Gwarantuje jazdę modelem niemal w każdej skali i technologii - zaczynając od niewielkich buggy czy aut z napędem 2WD, a na rasowych X-Maxxach kończąc.

Wydmy na Podgórzu, czyli Mały Dakar

Lewobrzeżna część Torunia oferuje miłośnikom motorsportu naprawdę wiele. To na powojskowym terenie przy ulicy Andersa od wielu lat toczono bój w "Mini-Maxach" organizowanych przez Automobilklub Toruński. Nierzadko samochodów pokroju WRC było tam więcej niż na jakiejkolwiek innej imprezie w Polsce. Przed Rajdem Barbórki na zaśnieżonych betonowych alejkach trenowali Krzysztof Hołowczyc czy Jacek Ptaszek. Swój "raj" odkryli niedawno kierowcy elektrycznych modeli terenowych RC. W północnej części ulicy Krętej (wjazd od Biedronki) napotkamy krainę z początku zarośniętą trawą i polną roślinnością, by potem wkroczyć w iście afrykańską pustynię. Niewielki obszar o powierzchni ok. 5 tys.m2 przykryty jest szczelnie grząskim złotym piaskiem spotykanym na nadmorskich wydmach. Trudno jest tam chodzić, a co dopiero jeździć elektryczną rajdówką. Kłopoty z trakcją miała nawet Toyota Hilux, ale tylko na seryjnych oponach. Nie można jednak zabrać temu miejscu wyjątkowego klimatu i urody. Wymagający teren daje niezły wycisk zawodnikom i modelom. Rozgrywany już w listopadzie Rajd Pustyni Gotyku nie przestraszył zawodników, a jesienne temperatury nieco "utwardziły" podłoże umożliwiając jazdę po bezdrożach ulicy Krętej. Na zdjęciach kolorowe modele na złotym piasku prezentowały się niezwykle malowniczo. Plusem toruńskich wydm jest też ich niewielki rozmiar. Trasę rajdu można było rozrysować tak, by kierowcy nie musieli często korzystać ze swoich sił napędowych w nogach. W walce o najwyższe lokaty i tak nikt z tej dogodności oczywiście nie korzystał (uśmiech). 

Wydmy na Podgórzu w stu procentach zasługują na miano Małego Dakaru. Rajdówki non stop jeżdżą tylko po piasku, a rozkopane przez poprzednich kierowców fragmenty trasy mogą skutecznie zatrzymać model na boku. Bieganie po wydmach nie należy do najłatwiejszych, więc czas do postawienia rajdówki na koła liczy się w dziesiątkach sekund. Do łatwych i przyjemnych zadań nie należy też budowa tras. By cokolowiek wyznaczyć na piaszczystej polanie trzeba wielu łopat i rąk do narysowania drogi. Nawet wysokie bandy zlewają się później w słońcu z wyznaczoną trasą. Zmusza to kierowców do jazdy z pełną koncentrację, by szybko i skutecznie móc odnajdywać kolejne bramki. Gdy do tego dorzucimy piękne majowe słońce i brak w pobliskim sąsiedztwie źródeł wody czy cienia - mamy Mały Dakar, który każdy z nas wspominać będzie najdłużej i z utęsknieniem.    

Fosa Zamkowa - w szpalerze kibiców

Nie tylko toruńskie bezdroża są najpiękniejsze. Odkryta dwa lata temu Fosa Zamkowa z początku gościła kierowców elektrycznych rajdówek typu "onroad". Już rok później pomiędzy murami Zamku Krzyżackiego na starcie pojawiły się modele terenowe gotowe do walki o kolejne punkty w toruńskim czempionacie. Układ terenu wymusił rozdzielenie startu i mety na dwa bieguny. Organizatorzy wykorzystali też niewielki fragment brukowy zlokalizowany za wejściem do fosy. To ciekawe doświadczenie - duża prędkość i bardzo śliska nawierzchnia dla modeli z terenowymi kołami nieraz kończyła się spektakularnym "driftem" i wypadnięciem z trasy. Reszta "oesu" biegła już po mocno utwardzonej szutrowej nawierzchni.

Gdy pomiędzy murami mamy ok. 15 metrów długości, a na rajdzie pojawiają się terenowe modele wszystko wydaje się mniejsze i ciasne. Trasa jest tutaj niezwykle techniczna i zwarta. Jest mało miejsca na szerokie slajdy czy długie wypady z nawrotem za pachołkiem. Organizatorzy starają się wykorzystać każdy skrawek i zakątek Fosy. Mamy tu więcej miejsc z nawrotami, budowanymi często w kształcie koniczynki z umieszczonym w środku pachołkiem. Sama nawierzchnia jest gwarancją niesamowitej zabawy z modelem. Twarda, lecz posypana lekkim piaskiem zapewnia kontrolowaną przyczepność, którą i tak przy nadmiarze mocy terenowych maszyn łatwo stracić. Ciekawie wyszedł koncept budowy "ślimaka" na środku oesu. To był bodaj najbardziej widowiskowy fragment, gdzie większość kierowców pełnym bokiem jechało dobre kilkanaście metrów w głąb spirali. A to wszystko przy gromkich brawach kibiców, których nigdy w Fosie Zamkowej nie brakuje. Wracać tutaj to przyjemność - włodarze Zamku przychylnie patrzą na "małe rajdówki", a cieszy też bardzo duża liczba widzów obserwujących zmagania kierowców. Jedyny minus to utrudnione parkowanie, przez co zawodnicy cały swój serwis muszą przenieść z bagażnika auta na teren zawodów. Ale dla takich twardzieli to bułka z masłem.

Żwirownia - rajd nad rzeką

Ostatnim miejscem na mapie "małych rajdów terenowych" jest Żwirownia Wisełka, teren o powierzchni blisko 5 tys. m2, położony w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Wisły. Teren szczególny, bo z jednej strony równie urokliwy co Katarzynka czy Fosa Zamkowa (rzeka, sąsiedztwo Starego Miasta, maszyny budowlane na trasie), co... sztuczny. Całość przykryta jest bowiem betonowymi płytami, które w wyniku wykonywanych tam prac wydobywczych pokryte zostały rzecznym żwirem o różnej wielkości i twardości. Naturalne podłoże, miejscami bardzo grząskie możemy spotkać jedynie tuż przy wjeździe na żwirownię. Później trasa rajdu biegnie alejkami usypanymi z tego, co udało się w codziennym trudzie wydobyć z królowej polskich rzek. Rajdówki nie mają jednak łatwo - gdy popada teren zmienia się dolinę tysiąca jezior (w małej skali oczywiście), a mocno nasiąknięty piasek powiększa wagę modelu o dobre kilkanaście kilogramów. Groźnie wygląda też fragment trasy biegnący tuż przy granicy Wisełki z ... Wisłą. Chwila nieuwagi i model może zniknąć przykryty falami wody.

Organizatorzy do budowy oesów często wykorzystują naturalne "przeszkody" jak dźwigi, taśmociągi czy usypane żwirowe górki. W tych pracach nierzadko pomagają też sami pracownicy żwirowni - w ruch idzie wtedy specjalny spychacz, który w ciągu kilku minut tworzy ciekawe partie trasy, dajęce różne opcje ich konfiguracji. Do "Wisełki" zawodnicy mają dobry i czytelny dojazd, a na miejscu można korzystać z przysamochodowego serwisu.

Podążając toruńskimi bezdrożami znajdziemy jeszcze pewnie wiele, nieodkrytych miejsc. Jedno znajduje się choćby na skraju ulicy Gminnej (za salonem Nissana, na mapach Google oznaczone jako Grębocin Nad Strugą), drugie - w pięknych krajobrazach osiedla Stawki (za ulicą Stara Droga). Wsiadamy w terenówkę i jedziemy więc odkrywać nieznane.

A jeśli ktoś z Was zna ciekawe miejsca, nie tylko położone w Toruniu, na których można by zorganizować rajdy terenowe w małej skali - piszcie do nas na adres rc@rc-motorsport.pl.

Galeria: Różni

Komentarz do artykułu
Brak komentarzy.

Najbliższe imprezy NAJBLIŻSZE WYDARZENIA

Czekamy na nowy Kalendarz Imprez!

 MAGAZYN "RC AUTA"
Magazyn samochodowych modeli RC

WSPIERAJĄ NAS

Marszałek Województwa Kujawsko-PomorskiegoKujawy PomorzeToyota ToruńMiasto ToruńMagazyn OffRoadŚwiat Reklamy ToruńModele zdalnie sterowane Toruń Driving Experience